"Szkoła dla rodziców i wychowawców", II edycja.

Zakończyliśmy  II edycję warsztatów prowadzonych według programu "Szkoła dla rodziców i wychowawców".

Zajęcia odbywały się przez dziesięć kolejnych  wtorków w godzinach 1700 - 2000 . Często nawet znacznie dłużej.

Warsztaty prowadziły: psycholog Beata Wójcicka i psycholog Iwona Tyczyńska. 

 

 

                              

 

 

 

 






Informacje zwrotne od uczestników warsztatów:

     Wkrótce z letnich wojaży wrócą moje dzieciaki. Postanowiłam sięgnąć do pozyskanych w czasie warsztatów ściągawek, żeby się przygotować na waśnie, kłótnie, spory, małe i duże dramaty i tragikomedie...Jednym słowem na normalne, rodzinne życie...
Iz przykrością uświadomiłam sobie, że jeszcze nie podziękowałam, a mam za co.

Jestem pełnoetatową mamą czworga dzieci, jedno z nich jest niepełnosprawne. Jako rodzina funkcjonujemy całkiem dobrze. Czasem jednak mają miejsce sytuacje denerwujące, impasowe, kłótnie między córkami, które zdają się nie mieć ani końca ani sensu. Bywa, że dylematy nastolatków bawią nas- rodziców do łez, podczas gdy nastolatki płaczą naprawdę. Jednym słowem życie. I z takim właśnie bagażem pojawiłam się na prowadzonych przez poradnię warsztatach dla rodziców
i  wychowawców. Chciałam popracować nad komunikacją, mieć pewność, że gdy mówię do moich dzieci, słyszą coś więcej niż bla, bla, bla.Chciałam wykorzenić z dziecięcego słownika znienawidzone przeze mnie słowo "zaraz" . Spojrzeć krytycznie na siebie i swoje metody wychowawcze. Dowiedzieć się, co zmienić i jak to zrobić.

Uczestnictwo w warsztatach pozwoliło na dokonanie niemożliwego. Przede wszystkim dało mi szansę wcielenia się w rolę dziecka.To doprawdy bezcenne doświadczenie. Szkoda, że ludzka pamięć jest taka krótka. W przeciwnym razie pamiętalibyśmy, że dzieciństwo to nie jest bezkresna sielanka. Zwłaszcza, że często sami narzucamy dziecku rolę do odgrywania - leniucha, divy, bałaganiarza, zdolniachy... A potem dziwimy się ,że leniuchuje, odgrywa księżniczkę albo bałagani. 

Przy okazji niektóre mamy odkryły w sobie aktorskie zdolności, na miarę Oscara :)

Równie odkrywcze i zaskakujące okazało się zestawienie tego, czego chcemy dzieci nauczyć i jakimi posługujemy się przy tym metodami. Mają być samodzielne, mądre, odpowiedzialne, empatyczne itd., itd., bo ta lista zdaje się nie mieć końca. Owszem bywa, że dajemy niezły przykład albo prosimy, ale równie często grozimy, manipulujemy, oszukujemy, dajemy nieuczciwy wybór, odwołujemy się do kar. Powiecie, że to normalne. Owszem, może się tak wydawać, ale tylko wtedy, gdy obie listy wiszą daleeeeeko od siebie. Gdy je zestawicie, dostrzeżecie absurd- pozytywne cechy i negatywne metody. Przy odrobinie szczęścia wyjdziemy na zero...

    Dziękuję za uświadomienie mi, że mam prawo do ustanawiania granic. Że niektóre z nich mogą być nieprzekraczalne.Za przypomnienie, że podobne granice wytyczają nasze dzieci i co więcej one również to prawo posiadają. Za pomoc w nazwaniu tego, co czuję i tego, co czują moi bliscy. To zdumiewające, jak wiele zmienić może proste stwierdzenie,że się smucę i dlaczego. Niech spróbuje każdy, kto wątpi... Za przypomnienie, że dobrze przemyślana kara musi być konsekwencją przewinienia dostosowaną do możliwości karanego dziecka. Dziękuję za krótkie liściki zostawiane bliskim w dziwnych miejscach i okolicznościach. Działa :)

   Dziękuję prowadzącym, że nie budowały sztucznych barier. Nie zachowywały się jakby miały patent na wszechwiedzę. Podpowiadały, sugerowały, radziły, ale z dużą delikatnością. Dzięki temu mogłyśmy same dochodzić do pewnych wniosków, albo przynajmniej mieć wrażenie, że dochodzimy do nich same. Otworzyły nam oczy, pchnęły do działania.

   Dziękuję wszystkim uczestniczkom warsztatów. To szalenie przyjemne (wybaczcie) gdy dociera do nas, że nie jeteśmy jedynymi błądzącymi, popełniającymi błędy matkami. Jestem Wam wdzięczna za wszystkie pdsłuchane pomysły, szczególnie ten o "ogarnianiu" zamiast sprzątania.
Bomba! Spędzałam z Wami miło wieczorne spotkania i wprowadziłam nową jednostkę czasu - od warsztatu do warsztatu.

Pozdrawiam serdecznie    Agnieszka T.

   Moim zdaniem "Warsztaty dla rodziców", w których uczestniczyłam w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Tłuszczu, okazały się bardzo przydatne dla "zbłąkanego" rodzica. Uważam, że zaczęłam patrzeć na moje dziecko jak na człowieka, który ma uczucia i zdarza mu się, że ma gorszy dzień, jak każdy z nas. Zapewne jeszcze długa droga przede mną, aby wszystkie problemy rozwiązywać z łatwością. Cieszę się, że odbyłam ten kurs, bo czuję, że jestem na dobrej drodze
do współpracy z moimi dziećmi.

Iwona

Informacje o pierwszej edycji warsztatów.

 

Aktualności

Słowa dają moc

artykuly

zdjecia-1

Joomla templates by Joomlashine